Aktualności

Mission is-possible

Szczęść Boże!

Tak się ciekawie złożyło, że w tym roku adwent jest najkrótszy z możliwych – czwarta niedziela wypada w Wigilię. I właśnie tego dnia (wedle planu) ta notka ukaże się w gazetce. Myślę więc, że Święta Bożego Narodzenia obchodzone w Beninie będą idealnym tematem na ten numer. Dla mnie było to doświadczenie jednocześnie trudne i bardzo piękne.

Musicie pamiętać, że Biro to teren pierwszej ewangelizacji, a co za tym idzie – nie ma jeszcze rozwiniętych jakichś szczególnych tradycji bożonarodzeniowych. Nie ma kolęd w języku Bariba, więc tamtejsze wspólnoty śpiewały te same pieśni co w ciągu całego roku. Nie ma sklepów, które od miesiąca mogłyby bombardować nas świątecznymi dekoracjami, ani „Last Christmas” w radio. Nie ma świątecznych ciasteczek – z braku produktów i piekarnika. Nie ma też śniegu, czy nawet nadziei na to, że będzie padał w Wigilię. Nie ma nawet wyraźnej różnicy w długości dnia, a więc ani szukania pierwszej gwiazdki, ani długo wyczekiwanego momentu, gdy światło wygrywa nad ciemnością i dzień zaczyna się robić coraz dłuższy. Jednym słowem – święta nie istnieją. Pewnego dnia po prostu otwarłam oczy i odkryłam, że właśnie jest Wigilia.

I dzięki tym wszystkim brakom, to był najwspanialszy adwent, jaki przeżyłam. Pan Jezus naprawdę przyszedł na świat niespodziewanie i w pewnym sensie w ubóstwie. Nie było fanfar, ani ceremonii, nie było mnóstwa rozpraszających rzeczy, które przesłoniłyby Tego, o którego tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Był czas przygotowania duchowego – adwent, a potem nagle nastał Ten Dzień. Na pasterce kościół po prostu eksplodował – pękał w szwach, wszyscy śpiewali wniebogłosy, a na uwielbieniu po Komunii ludzie przeciskali się do przejścia i tańczyli idąc w stronę ołtarza i stajenki z małym Jezuskiem. Samo uwielbienie trwało ponad pół godziny! Cała msza – trzy godziny prawdziwej radości. Był to wspaniały widok także dlatego, że prawie wszyscy ubrani byli w specjalne świąteczne ubrania, szyte wszystkie z tego samego materiału. Tego dnia nie było różnic. Wszyscy byliśmy przed Panem Bogiem tacy sami, w dodatku wystrojeni najlepiej jak potrafiliśmy, specjalnie dla Niego, i szczęśliwi, że nareszcie przyszedł.

Sylwia Iwaniuk

1 Komentarz

Zostaw komentarz