Aktualności

Mission is-possible

Szczęść Boże!

Ostatnim razem podałam przykłady dwóch świąt obchodzonych przez Bariba, a wynikających z ich tradycji. Przy okazji wspomniałam, że wśród tego ludu istnieje duża mieszanka religijna.

Misjonarze mówią, że ogólnie w Beninie podział jest mniej więcej taki: 1/3 ludności wyznaje islam, 1/3 chrześcijaństwo, a 100% religie tradycyjne. Jest w tym trochę prawdy – ludowe wierzenia są bardzo głęboko zakorzenione w całym sposobie bycia Benińczyków.

Najpierw należy jednak wyjaśnić, czym są te „wierzenia tradycyjne”. Nazywane też „religiami animistycznymi”, są po prostu pogaństwem. Ludzie mają święte drzewa, wierzą w duchy, bóstwa strumieni itp. Funkcjonuje też ktoś taki jak szaman, który jest swego rodzaju kapłanem i uzdrowicielem. Kapłanem – gdyż w religiach tych bożkom składane są ofiary, by wkupić się w ich łaski, by darzyli rodzinę szczęściem, albo zapewnili pomyślne zbiory. Za to rola uzdrowiciela jest bardzo dyskusyjna. Fakt, że w jakimś stopniu posiadają oni znachorską wiedzę o działaniu różnych roślin, jednak bardzo często więcej w ich leczeniu jest zabobonów, niż faktycznego uzdrawiania. Służba zdrowia w Beninie ma się całkiem nieźle, a mimo to ludzie na wioskach i tak w pierwszej kolejności wolą iść do uzdrowiciela. To już taka mentalność.

Istnieje także druga strona medalu – niektórzy szamani parają się też „czarną magią”, która sprowadza się do rzucania klątw na ludzi, czy przedmioty. I tu sprawa jest dużo bardziej poważna. O ile ta część ze składaniem ofiar jest często po prostu tradycją (jak i nasze zabobony, np. że panna młoda musi mieć coś pożyczonego), tak strach przed klątwami i złem jest bardzo powszechny. Ludzie, gdy są z kimś mocno skłóceni, potrafią nie pójść na zakupy, tylko wysłać po nie kogoś innego, na wypadek gdyby ktoś rzucił klątwę na produkty, które kupią. Niektóre dzieci noszą skórzane woreczki z amuletem na szyi – czasem równocześnie z Cudownym Medalikiem.

Te religie animistyczne bardzo różnią się w zależności od regionu, są raczej lokalne. Jednak taką najbardziej rozwiniętą i znaną jest… voodoo. Voodoo tak naprawdę wywodzi się z Beninu. My jednak znajmy trochę inną wersję, która dotarła na Haiti za pośrednictwem niewolników porywanych z okolic Beninu i tam została przemieszana z chrześcijańskim kultem świętych. To oryginalne, benińskie voodoo, nie ma nic wspólnego z nakłuwaniem laleczek.

A za tydzień opowiem coś więcej o innych wierzeniach, które można spotkać w Beninie.

Sylwia Iwaniuk

Zostaw komentarz